Gwiazda w dalszym ciągu jest na chorobowym, zapewne głównie po to żeby nie można jej było wręczyć wypowiedzenia, aczkolwiek spoko, co się odwlecze...
Bossica opowiada mi jazdę z soboty
- przyjechałam do pracy na chwilę dokończyć (...), wchodzę i zostaje poinformowana przez ochronę, że jest też gwiazda. Idę do niej, a ona drukuje sobie jakieś firmowe dokumenty, myślałam że szlag mnie trafi!
Dokumenty i klucze zostały gwieździe zabrane, hasła pozmieniane, a ona sama ma zakaz wstępu do firmy pod naszą nieobecność. Zadziwia mnie cóż ona wyczynia.
Aczkolwiek odkąd jej nie ma moje kobiety wykonują jej obowiązki, a że nic nie zostało im przekazane i są delikatnie mówiąc w dupie z czasem, to ja wykonuję ich zadania i takim oto sposobem wszystkie 3 jesteśmy w dupie z czasem :)
Postanowiłam dziś w swej łaskawości przyjechać do pracy wcześniej i chociaż trochę ruszyć to co zbieram od kilku tygodni na kupce, a ma to dopisek na wczoraj. Przyjechałam i okazało się, że mamy awarię sieci, a bez netu to ja - człowiek pracujący na zdalnej platformie - mogę sobie w pracy dużo zrobić. Kawę, kurwa, głównie i gazetę poczytać.
8 listopada 2010
5 listopada 2010
134.
Jak na typowe wcielenie zła przystało, odnosząc się do wczorajszej akcji, jak postanowiłam tak zrobiono :)
Załatwiłam zgodę na rozbiórkę, wzięłam 4 chłopa i rozebraliśmy z rana pomnik posyłając do właściciela list w którym informujemy go jakie zasady będzie musiał spełnić żeby na nowo pomnik postawić. A są one kosztowne i czasochłonne. Przypuszczam, że poziom wkurwieliny podskoczy mu znacznie, ale ze mną się nie zadziera ;>
Załatwiłam zgodę na rozbiórkę, wzięłam 4 chłopa i rozebraliśmy z rana pomnik posyłając do właściciela list w którym informujemy go jakie zasady będzie musiał spełnić żeby na nowo pomnik postawić. A są one kosztowne i czasochłonne. Przypuszczam, że poziom wkurwieliny podskoczy mu znacznie, ale ze mną się nie zadziera ;>
4 listopada 2010
133.
Na naszym cmentarzu jedną z pań przygniótł pomnik. Pani ma zbite żebra, złamany obojczyk i jest ogólnie poobijana - od pasa w górę w gipisie. Jako, że pomniki są własnością prywatną osób, które je postawiły nie odpowiadamy za nie, ale i nic nie możemy zrobić żeby ich właściciela zmusić do naprawy. Zobowiązałam się do pomocy pani, zostawiłam jej swój prywatny numer i powiedziałam jak starać się o odszkodowanie od właściciela pomnika.
Na sam koniec okazało się, że właściciel postawił pomnik na nowo... Pomnik ma ok. 1,8 wysokości, składa się z nieposklejanych stojących na sobie ciężkich płyt. Jest niestabilny jak nietrudno się domyśleć. Jeżeli przebiegałoby koło niego jakieś dziecko i niechcący trąciło....
Policja mi powiedziała, że ogólnie dopóki pomnik nikogo nie zabije to oni mają to w dupie. Straż kazała dzwonić do nadzoru budowlanego. Przez nadzorem budowlanym udało mi się w końcu dodzwonić do właściciela pomnika, który mi powiedział że to jego pomnik i mi chuj do tego jak on stoi i mam się nie wpierdalać. Jak nikt się o pomnik opierał nie będzie to nic się nie stanie, a jak się stanie to jednego kretyna mniej. Nadzór budowlany ostatecznie rozwiał moje wątpliwości moralne.
Jutro z samego rana pojedziemy rozebrać pomnik, zrzucimy go u siebie, a właściciel będzie mógł go na nowo postawić tylko i wyłącznie pod nadzorem inspektora budowlanego.
Na sam koniec okazało się, że właściciel postawił pomnik na nowo... Pomnik ma ok. 1,8 wysokości, składa się z nieposklejanych stojących na sobie ciężkich płyt. Jest niestabilny jak nietrudno się domyśleć. Jeżeli przebiegałoby koło niego jakieś dziecko i niechcący trąciło....
Policja mi powiedziała, że ogólnie dopóki pomnik nikogo nie zabije to oni mają to w dupie. Straż kazała dzwonić do nadzoru budowlanego. Przez nadzorem budowlanym udało mi się w końcu dodzwonić do właściciela pomnika, który mi powiedział że to jego pomnik i mi chuj do tego jak on stoi i mam się nie wpierdalać. Jak nikt się o pomnik opierał nie będzie to nic się nie stanie, a jak się stanie to jednego kretyna mniej. Nadzór budowlany ostatecznie rozwiał moje wątpliwości moralne.
Jutro z samego rana pojedziemy rozebrać pomnik, zrzucimy go u siebie, a właściciel będzie mógł go na nowo postawić tylko i wyłącznie pod nadzorem inspektora budowlanego.
19 października 2010
132.
Prez, Wu. i Bossica wołają mnie do pokoju w którym mamy wszystkie ksera
- a może pani potrafi włożyć?
- z całym szacunkiem Prezie, ale wkładanie należy akurat do męskich obowiązków ;)
- toner do cholery do tej diabelskiej maszyny ;p
Pod koniec dnia Prez woła mnie do siebie, wręcza talerz ciacha i każe
- pani przeleci wszystkich pracowników
- też mi propozycja skoro ze samymi babami pracuje ;>
- no jest jeszcze eM. (nasz nowy nabytek najprawdziwszy, MŁODY, dostępny samiec:D), może on się skusi, w sumie ja bym się skusił ;D
- jeeezu z kim ja muszę pracować, wy cały dzień o jednym ;> - jęczy vice
- na placek bym się skusił! Z kim JA muszę pracować ;p?!
- a może pani potrafi włożyć?
- z całym szacunkiem Prezie, ale wkładanie należy akurat do męskich obowiązków ;)
- toner do cholery do tej diabelskiej maszyny ;p
Pod koniec dnia Prez woła mnie do siebie, wręcza talerz ciacha i każe
- pani przeleci wszystkich pracowników
- też mi propozycja skoro ze samymi babami pracuje ;>
- no jest jeszcze eM. (nasz nowy nabytek najprawdziwszy, MŁODY, dostępny samiec:D), może on się skusi, w sumie ja bym się skusił ;D
- jeeezu z kim ja muszę pracować, wy cały dzień o jednym ;> - jęczy vice
- na placek bym się skusił! Z kim JA muszę pracować ;p?!
16 października 2010
131.
Kupiliśmy nowe śmietniki, które z założenia mają stać przed wejściem do firmy. Po południu dzwonią dziewczyny z zakładu
- wiesz że nasza kierowniczka kazała nam zabrać śmietnik i wstawić go do kuchni?
- a dlaczego?
- no bo ja będzie stał przed wejściem to nam go ktoś ukradnie... - tu mi opadły cycki i cała reszta
- jak ktoś ma wam ukraść śmietnik skoro macie po pierwsze monitoring, po drugie ochronę? A tak w ogóle jak ona go nie każe wystawić to przyjadę do was z paczką poxipolu i go kurwa podkleję od dołu do płytek przy wejściu ;>
No poważnie, jak ktoś nie ma większych problemów, to zrobi wszystko by te problemy sobie znaleźć...
- wiesz że nasza kierowniczka kazała nam zabrać śmietnik i wstawić go do kuchni?
- a dlaczego?
- no bo ja będzie stał przed wejściem to nam go ktoś ukradnie... - tu mi opadły cycki i cała reszta
- jak ktoś ma wam ukraść śmietnik skoro macie po pierwsze monitoring, po drugie ochronę? A tak w ogóle jak ona go nie każe wystawić to przyjadę do was z paczką poxipolu i go kurwa podkleję od dołu do płytek przy wejściu ;>
No poważnie, jak ktoś nie ma większych problemów, to zrobi wszystko by te problemy sobie znaleźć...
14 października 2010
130.
Nie powiem, żeby nam kopary dziś nie opadły do samej ziemi...
Gwiazda normalnie przyszła do pracy, po czym po pierwszej kawie stanęła w drzwiach Bossicy i wręczając jej zwolnienie próbowała zawinąć się na pięcie. Okazało się, że ma miesięczne zwolnienie od psychiatry i teraz będzie "chorowała".
Przypuszczając, że nie będzie chciała już wrócić do pracy Bosicca powiedziała jej, że ma nam wszystko przekazać i poczekać na siebie. Bosicca pojechała do urzędu, nasza gwiazda liczyła ze mną kasę, przekazywała mi obowiązki po czym ubrała się i wyszła do domu. Jakiż to był komiczny widok kiedy vice goniła ją po parkingu ;)
Aczkolwiek do śmiechu w tym nic nie ma, nie mamy jej haseł do kompa, programów, vice ją dziś rano naszła jak niszczyła jakieś dokumenty i od kilku miesięcy już wiemy, że chodziła do pracy z dyktafonem...
Prez się wkurwił, kazał ogłosić nabór na jej stanowisko i już nie ma zmiłuj się.
Gwiazda normalnie przyszła do pracy, po czym po pierwszej kawie stanęła w drzwiach Bossicy i wręczając jej zwolnienie próbowała zawinąć się na pięcie. Okazało się, że ma miesięczne zwolnienie od psychiatry i teraz będzie "chorowała".
Przypuszczając, że nie będzie chciała już wrócić do pracy Bosicca powiedziała jej, że ma nam wszystko przekazać i poczekać na siebie. Bosicca pojechała do urzędu, nasza gwiazda liczyła ze mną kasę, przekazywała mi obowiązki po czym ubrała się i wyszła do domu. Jakiż to był komiczny widok kiedy vice goniła ją po parkingu ;)
Aczkolwiek do śmiechu w tym nic nie ma, nie mamy jej haseł do kompa, programów, vice ją dziś rano naszła jak niszczyła jakieś dokumenty i od kilku miesięcy już wiemy, że chodziła do pracy z dyktafonem...
Prez się wkurwił, kazał ogłosić nabór na jej stanowisko i już nie ma zmiłuj się.
12 października 2010
129.
Mamy taką psychiczną panią, która bardzo uparła się na to, że wyciągnie od nas kasę...
Nastąpiło kilka miesięcy spokoju, w mediach zaczęła się pojawiać informacja, że będziemy naszym klientom oddawać nadpłaty i zaczęło się na nowo. Pani nam napisała pismo, że mamy jej kasę oddać. My zgodnie ze stanem faktycznym odpisaliśmy jej, że zwrot jej się nie należy...
- dostałam pismo od prezesa kilka miesięcy temu, że dacie mi kasę i czekam, czekam a kasa nie przyszła!
- bo pieniądze sama nie chodzą musi pani do nas przyjechać...
- jak to muszę?! ale ja mam padaczkę, guza mózgu, raka, córkę samobójczynie!
(...)
- no to o której mogę przyjechać po kasę?
- tam w tym piśmie, które pani dostała są opisane godziny naszej pracy
- w moim nie są!
- ależ są, każdy z państwa dostaje standardowe pismo wg określonego wzoru
- jak mówię że nie są to kurwa nie są, głupia jesteś czy udajesz?! - i tu mnie coś tknęło, postanowiłam sprawdzić czy pani ten zwrot w ogóle się należy, okazało się że nie o czym ją poinformowałam
- chyba śmieszna jesteś dziewczynko! popierdolona (...) a tak w ogóle to ja was do sądu podałam za to drzewo i pewnie już o tym wiecie, bo prokurator już wam się dobrał do dupy!
- muszę panią zmartwić nasza firmowa dupa ma się całkiem dobrze, a jak będzie mnie pani obrażała to się rozłączę
- o ty kurwo jedna!
- żegnam...
Telefonów od tej pani, utrzymanych oczywiście w podobnej konwencji grzecznościowej, miałam dziś 22. Za 22 razem się rozłączyłam. 23 raz dzwoniła poinformować prezesa, żem chamidło okrutne :)
Czekamy na jej ponowną wizytę u nas.
Eks lekarz proponuje żeby od razu wołać karetkę z prośbą o zabranie pani na oddział zamknięty - propozycja godna rozważenia ;>
Nastąpiło kilka miesięcy spokoju, w mediach zaczęła się pojawiać informacja, że będziemy naszym klientom oddawać nadpłaty i zaczęło się na nowo. Pani nam napisała pismo, że mamy jej kasę oddać. My zgodnie ze stanem faktycznym odpisaliśmy jej, że zwrot jej się nie należy...
- dostałam pismo od prezesa kilka miesięcy temu, że dacie mi kasę i czekam, czekam a kasa nie przyszła!
- bo pieniądze sama nie chodzą musi pani do nas przyjechać...
- jak to muszę?! ale ja mam padaczkę, guza mózgu, raka, córkę samobójczynie!
(...)
- no to o której mogę przyjechać po kasę?
- tam w tym piśmie, które pani dostała są opisane godziny naszej pracy
- w moim nie są!
- ależ są, każdy z państwa dostaje standardowe pismo wg określonego wzoru
- jak mówię że nie są to kurwa nie są, głupia jesteś czy udajesz?! - i tu mnie coś tknęło, postanowiłam sprawdzić czy pani ten zwrot w ogóle się należy, okazało się że nie o czym ją poinformowałam
- chyba śmieszna jesteś dziewczynko! popierdolona (...) a tak w ogóle to ja was do sądu podałam za to drzewo i pewnie już o tym wiecie, bo prokurator już wam się dobrał do dupy!
- muszę panią zmartwić nasza firmowa dupa ma się całkiem dobrze, a jak będzie mnie pani obrażała to się rozłączę
- o ty kurwo jedna!
- żegnam...
Telefonów od tej pani, utrzymanych oczywiście w podobnej konwencji grzecznościowej, miałam dziś 22. Za 22 razem się rozłączyłam. 23 raz dzwoniła poinformować prezesa, żem chamidło okrutne :)
Czekamy na jej ponowną wizytę u nas.
Eks lekarz proponuje żeby od razu wołać karetkę z prośbą o zabranie pani na oddział zamknięty - propozycja godna rozważenia ;>
Subskrybuj:
Posty (Atom)